Olympus OM-D E-M5

Średnio kilka razy w tygodniu ktoś pyta mnie – „Czym robisz zdjęcia”?  Odpowiadam wtedy, że zdjęcia robię okiem i palcem.

I nie ma w tym ani grama złośliwości. Tak po prostu jest. Zdjęcia robi człowiek a nie aparat. Aparat jest jedynie narzędziem. Nie spotkałem się nigdy z historią, kiedy to ktoś po zjedzeniu wybitnie dobrego dania zapytał kucharza – „Jakiego piekarnika pan używa”.

Rok temu, zbliżając się powoli do końca mojego pierwszego projektu 365 zdecydowałem się na zmianę aparatu. Do tej pory codziennie targałem ze sobą Canona 50D z zamontowanym obiektywem 50mm tego samego producenta. Zestaw raczej mało poręczny. A zdarzały się dni, kiedy z niewiadomych przyczyn skusiłem się na założenie Sigmy 24-70mm. Wtedy całość potrafiła bezwładnie dyndając wybić bark.

Tutaj z M.Zuiko 45mm f/1.8, który do najmniejszych nie należy.

Tutaj z M.Zuiko 45mm f/1.8, który do najmniejszych nie należy.

Wybór nowego pstrykadła był raczej łatwy. Po przeczytaniu tuzina recenzji postawiłem na bezlusterkowego Olympusa. Zależało mi na elektronicznym wizjerze i stabilizacji obrazu. Seria E-PL Olympusa tego nie oferowała. Wybór padł na OM-D. E-M1 zdecydowanie przekraczał budżet. Zdecydowałem się na na niższy model – E-M5.

Ekran nie odchyla się do "selfie mode". Niestety.

Ekran nie odchyla się do „selfie mode”. Niestety.

Ale jakto? Bez lustra?

Wypadałoby wyjaśnić na czym polega różnica między aparatem bezlusterkowym a lustrzanką. Otóż patrząc w wizjer lustrzanki widzimy obraz odbity w lustrze. W momencie naciśnięcia spustu słychać charakterystyczny dźwięk – lustro podnosi się odsłaniając matrycę.

W aparatach bez lustra – wait for it – nie ma lustra. Nic się nie podnosi, nie słychać dźwięku (a jeśli słychać to sztucznie generowany cyfrowo).

I to jest właściwie główna różnica między aparatem z i bez lustra. Oczywiście, możemy dyskutować o rodzajach matryc i o tym, że gabaryty lustrzanki pozwalają oprócz lustra upchnąć tam trochę więcej bajerów względem bezlusterkowca.

Styl retro Olympusowi służy.

Styl retro Olympusowi służy.

Dzisiejsze bezlusterkowce jakością generowanego obrazu niejednokrotnie przewyższają lustrzanki z niższej czy nawet ze średniej półki. Jakiś czas temu padł właściwie ostatni bastion obrońców luster – pełna klatka. Dziś można mieć matrycę pełnoklatkową w poręcznym aparacie kompaktowym.

Jaki jest E-M5?

W porównaniu z dowolną sensowną lustrzanką aparat jest lekki i bardzo wygodny. Olympus nie przesadzał reklamując pięciostopniową stabilizację obrazu. Jest fenomenalna. Wbudowana w body, więc po prostu działa, niezależnie od założonego aktualnie obiektywu.

Do ISO 6400 można robić w miarę sensowne zdjęcia. Powyżej tej wartości szum będzie już na tyle widoczny, że znacznie pogorszy jakość fotografii.

Ekran dotykowy. To widać.

Ekran dotykowy. To widać.

Jeśli ktoś kupuje aparat, aby wyglądać profesjonalnie, to tutaj też się nie zawiedzie. E-M5 można wyposażyć w spory grip i imponujące szkło, np. 75-300mm. Wtedy rozmiarem będzie przypominał niewielką lustrzankę i nikt już nie śmie określić właściciela amatorem.

Szeroka gama obiektywów M.Zuiko zaspokoi każdego. Od rybiego oka przez szeroki kąt, macro aż po telezoom. Wśród szkieł ciężko trafić na bubla. Są za to perełki, takie jak 45mm f/1.8 – jeden z najtańszych dostępnych obiektywów do Olympusów – właściwie nie zdejmuję go ze swojego E-M5.

Zawiedzeni mogą być ci, którzy chcą nagrywać filmy. E-M5 oferuje jedynie 30 klatek na sekundę w rozdzielczości 1080p. Do filmu z wakacji – wystarczy. Do czegoś więcej – nie koniecznie.

Plusy

  • Fenomenalna stabilizacja obrazu
  • Bardzo dobre wykonanie i ergonomia
  • Jakość zdjęć do ISO 4000
  • Duży wybór wysokiej jakości obiektywów
  • Srebrna wersja jest naprawdę ładna
  • Wspominałem o stabilizacji obrazu?

Minusy

  • Odpadająca osłona wizjera (nowa kosztuje 70zł!)
  • Ekran nie odchyla się do „Selfie mode”
  • Montaż fabrycznej lampy
  • Tylko 30fps w 1080p

Czy było warto?

Po roku od zakupu mogę śmiało stwierdzić, że Olympus OM-D E-M5 to jeden z moich najlepszych technologicznych zakupów. I to nawet biorąc pod uwagę, że nie zdarzyło mi się nigdy kupić wybitnego bubla.

Całość jest naprawdę niewielka.

Całość jest naprawdę niewielka.

Jeśli szukacie aparatu do codziennego fotografowania, a nie chce Wam się ciągać wszędzie lustrzanki to E-M5 jest dla Was. Jeśli do tej pory robiliście zdjęcia kompaktem i chcielibyście spróbować czegoś z wymienną optyką – E-M5 jest dla Was. Musicie się jednak liczyć z tym, że mimo stosunkowo niewielkich rozmiarów, aparat nie zmieści się do kieszeni ani nawet do niewielkiej torebki. Aż tak kompaktowy nie jest.

Wiem, że dzięki moim poleceniom E-M5 kupiły co najmniej 3 osoby. Żadna z nich nie żałuje decyzji. Ten niewielki Olympus to po prostu bardzo dobry aparat. I mimo, że kilka tygodni temu pojawił się następca – E-M5 Mark II, to upgrade mnie osobiście nie kusi. E-M5 MK I jeszcze długo będzie co najmniej wystarczający.

  • kazziz

    Dzień dobry. Zakochałem się w tej stronie, dorzucę trzy słowa od siebie.
    Albo cztery znaki i pauzę.
    E-M10.
    Tańszy od E-M5ki, prostszy do ogarnięcia, ma wbudowaną lampę.

    • Dzień dobry! E-M10 MKI z tego co pamiętam miał tylko 3-osiowej stabilizację. Mi mocno zależało na stablizacji 5-osiowej, stąd wybór E-M5. Gdybym wybierał teraz, pewnie wziąłbym E-M10 MKII.

      • kazziz

        yup, aczkolwiek po półtora roku używania E-M10 nie narzekam na IS. Chociaż faktycznie przesiadka na 10II kusi 🙂
        Dla mnie miał inną rzecz, na której mi zależało, poza wbudowaną lampą. Wifi.

      • Na E-M5 MKII się przesiądę (jak będzie budżet) ze względu na bitrate video.

  • Sebastian Baranek

    Od 2 lat mam EM5, ale albo ma wade z video (ciagle szuka ostrosci), albo moj ma wade.
    Nie robie jednak video wiec nie bardzo mi to przeszkadzalo. Ale niesmak pozostaje.

  • Co do niego zapinasz? Polecisz jakieś szkła do tego systemu – najlepiej stałoogniskowe? Od pewnego czasu rozglądam się za Olympusami bo od targania 7D na każdą jedną wycieczkę bolą mnie plecy.

    • Właściwie nie zdejmuję z niego M.Zuiko 45mm f/1.8 – jeden z tańszych, ale imo niedoceniany obiektyw. Mam też 17mm f/1.8, którego używam sporadycznie. No i tele 75-300mm, ale ten jest już bardzo ciemny.

      Gdybym miał wybrać jedno szkło to byłby to 45mm.

      • Gecko

        45mm przy tej matrycy daje 90mm, nie jest za wąsko czasami? 🙂

        • Nie dla mnie. Ja lubie wąski kąt. Lubie szczegóły. Zdecydowanie gorzej radzę sobie z szerokim kątem. Mam też 17mm, ale zdecydowanie rzadziej go zakładam.