Co się zmieniło, kiedy zacząłem wstawać przed świtem?

Dlaczego codziennie, również w weekendy, wstaję o 5 rano, choć wcale nie muszę? Jak bezboleśnie przejść na pobudkę przed wschodem słońca?

Brakuje Ci czasu tylko dla siebie? Masz wrażenie, że przez cały dzień spełniasz tylko prośby innych, zapominając zupełnie o zadaniach najważniejszych dla Ciebie?

Może wydaje Ci się, że doba jest za krótka i brakuje w niej co najmniej kilku godzin? A może w Twoim życiu są obszary wyjątkowo zaniedbane z powodu braku czasu?

Jeśli tak, to jesteś w sytuacji podobnej do tej, w której ja byłem jeszcze rok temu. A poniższy tekst to historia tego, jak się z tej sytuacji wygrzebałem.


Skąd wziąć czas?

Praca, szkoła, żona, mąż, dzieci, obowiązki, dom i w końcu… w końcu o 23:00 możesz usiąść na kanapie. Masz wreszcie chwilę dla siebie. Ale jedyne na co masz ochotę to kieliszek wina i odcinek ulubionego serialu.

Jeden odcinek zmienia się w sezon, kieliszek zmienia się w butelkę, 23:00 zmienia się w 1:00 nad ranem. Półprzytomny trafiasz do sypialni. Zasypiasz tuż przed 2:00, żeby o 7:00 zacząć cały proces od nowa.

Brzmi znajomo?

Twoja siła woli nie jest nieskończona. Wyczerpuje się kiedy jej używasz. Innymi słowy, siła woli nie jest cechą charakteru, której możesz używać bez ograniczeń; jest jak mięsień, który się męczy.

Cal Newport, Praca Głęboka

Nic więc dziwnego, że przed północą, kiedy masz wreszcie chwilę wolnego, jedyne na co masz ochotę to oddać się niewymagającej rozrywce.

Kiedy w takim razie znaleźć czas na to co od zawsze chciałeś zrobić? Na pracę nad swoim własnym projektem? Może na naukę nowego języka? Na trening? Bieganie? Naukę programowania?

Nigdy na nic nie znajdziesz czasu. Jeśli potrzebujesz czasu, musisz go sobie stworzyć.

Charles Buxton

A gdyby tak zamienić te wieczorne godziny, kiedy nic Ci się nie chce, na godziny z rana, kiedy jesteś najbardziej pobudzony do działania? Gdyby tak zamiast gapić się w ekran do późna, wstać dwie godziny wcześniej?


Ale Ty jesteś nocnym markiem

Mi też wydawało się, że nocny tryb życia jest dla mnie tym naturalnym. Jestem freelancerem więc przez długi czas żyłem jak stereotypowy wolny strzelec. Wstawałem zmęczony, przed południem, pracowałem o nieregularnych porach, kładłem się grubo po północy.

Naiwnie cieszyłem się ze „swobody” jaką daje taki tryb pracy. Nikt nie zmuszał mnie do pojawienia się w biurze o 8:00. Nikt nie kazał mi pracować w weekendy. Wszystko zależało ode mnie. W końcu jednak zaczęło do mnie docierać, że taki sposób życia ma więcej wad niż zalet.

Pracowałem długo, często zarywając nocki. Mimo sporego wysiłku jaki w pracę wkładałem, jej efekty nie były spektakularne. Projekty (szczególnie te prywatne) nie posuwały się do przodu tak jak bym tego chciał. Niektóre stały w miejscu od dawna. A ja, mimo „swobody” nie potrafiłem znaleźć czasu tylko dla siebie.

Wiedziałem, że coś jest nie tak. Że coś robię źle. Ale nie chciałem pogodzić się z faktem, że może to mieć związek z moim rozregulowanym cyklem dobowym.


Cud 5 rano

Wszystko zmieniło się, kiedy przeczytałem 5AM Miracle Jeffa Sandersa – książkę, która znalazła się w moim osobistym top 5 najważniejszych książek 2018. Zgodnie z tytułem, książka gloryfikuje wczesne wstawanie.

Mimo lat spędzonych w nocnym trybie życia postanowiłem spróbować. Przestawienie budzika o kilka godzin wstecz zapoczątkowało serię znaczących zmian w moim życiu.

Czas od piątej do ósmej rano to jedyne godziny, które są zaplanowane tylko przeze mnie. Nikt oprócz mnie nie ma wpływu na to co będę w tych godzinach robił. Żona, dzieci, szef, klienci – wszyscy jeszcze śpią. Nikt nic ode mnie nie chce. Mogę robić to na co zawsze brakowało mi czasu.

Moje wrodzone lenistwo też nie ma tu nic do gadania. Wymówka, że nie dam rady nie ma prawa się pojawić. Przecież właśnie wstałem, wypoczęty i gotowy do działania.


Korzyści z wczesnego wstawania

Śpię dłużej i lepiej

W genialnej książce Why We Sleep Matthew Walker tłumaczy jak bardzo szkodzimy sobie śpiąc poniżej 7 godzin dziennie. W starym trybie spałem po 5-6 godzin, codziennie w innych porach (to powolne samobójstwo). Wstawałem zmęczony.

Dziś, mimo pobudki o 5:15 rano, wstaję wypoczęty. Jakość snu zdecydowanie się poprawiła. Śpię minimum 7 godzin każdego dnia. Codziennie wstaję o tej samej porze i codziennie kładę się najpóźniej o 22:15 (tak, tak, ja również zawsze myślałem, że chodzenie spać przed północą jest dla starych ludzi).

Zadbałem o zdrowie

Nigdy nie byłem typem człowieka, który wybitnie dba o swoje ciało. Nigdy nie spasłem się jak świnia, ale o jakiejkolwiek rzeźbie nie sposób w moim przypadku było mówić. Po pobudce przed południem myślałem tylko o tym jak zjeść coś na szybko, wlać w siebie kubeł kawy i usiąść do komputera bo „przecież już tak późno”.

Poranny trening?
Zapomnij!

Przygotowanie zdrowego śniadania?
Nie ma czasu.

Sporo przytyłem i wiedziałem, że powinienem zacząć się ruszać. Chciałem zacząć. Ale wstawałem zbyt późno, a wieczorami nie miałem już siły ani najmniejszej ochoty.

Dziś o 5:30 zaczynam trening. Znalazłem też 20 minut na przyrządzenie zdrowego śniadania i zaparzenie świeżo mielonej kawy.

Efekt? Zrzuciłem 8kg. Poprawiłem kondycję. Gdzieniegdzie na moim ciele pojawił się zarys czegoś co przypomina mięśnie. Poranny trening nastawia mnie pozytywnie na cały dzień.

Przestałem się ze wszystkim spieszyć

Kiedyś tkwiłem w permanentnym poczuciu, że gdzieś lub z czymś się spóźnię. Że ktoś czeka na mojego maila, na mój projekt. Że jest już południe, a ja jeszcze nie zacząłem pracy.

Dziś, zaczynam pracę dużo wcześniej. Kiedy o 7:30 siadam do komputera mam świadomość, że większość moich klientów jeszcze śpi. Nie ma powodu do paniki. Zdążę odpisać na wszystkie wiadomości, zanim adresaci zwloką się z łóżek.

Zamiast uczucia paniki towarzyszy mi spokój.
A ja lubię spokój.

Moje projekty nabrały tempa

Mój dzień zyskał strukturę. Rano, kiedy nikt nie zawraca mi głowy jestem w stanie zrobić dokładnie to co sobie zaplanowałem. Po treningu dużo lepiej pracuje mi się nad wymagającymi zadaniami.

Siadam do pracy o 7:30 – o tej porze większość klientów jeszcze śpi, więc mam czas na pracę nad swoimi projektami.

Efekt? Do południa mam ogarnięte wszystko to na czym najbardziej mi zależy. Wszystkie najważniejsze zadania, te wymagające skupienia, ciszy i spokoju są odhaczone.

Zadaniowym planktonem zajmuję się dopiero po lunchu, czyli dokładnie tak jak wcześniej. Różnica jest taka, że to co naprawdę ważne mam już o tej porze zrobione.


Jak wstawać wcześniej?

Przede wszystkim zastanów się, dlaczego chcesz wstawać wcześniej? Pobudka o 5:30 dla samej pobudki nie ma sensu. Co z tego, że wstaniesz przed świtem, jeśli nie wiesz co z tym czasem zrobić? Pomyśl na co zawsze brakowało Ci czasu?

Może chcesz więcej czytać? Zacząć ćwiczyć? Może chcesz popracować nad swoim własnym projektem? Ustal cel wczesnego wstawania. Pamiętaj, że to powinien być czas dla Ciebie, a nie dodatkowe godziny na pracę.